Kobiece kręgi

Tak mi właśnie przyszło do głowy, że mężczyźni raczej nie potrzebują męskich kręgów. Dlaczego? Choćby dlatego, że robią coś wspólnie i to pozwala im być w kontakcie z innymi facetami. Razem na piwko, na polowanie, na mecz, pograć w kosza, na judo itd. Oni chyba zwyczajnie lubią spędzać czas w swoim towarzystwie. Są wyluzowani, opowiadają sobie sprośne kawałki. Trochę się to zmienia zgodnie z nowymi trendami w polityce, ale jest wciąż jeszcze dość łatwe do zaobserwowania.

Kobiety, coraz częściej uczestniczą w niegdyś wyłącznie męskich zajęciach i chyba wciąż nie mają tych typowo babskich, spajających ich więź. Kiedyś to było robienie weków, skubanie kaczek, przędzenie wełny. A teraz? Na dyskotece starają się dobrze wyglądać i konkurują ze sobą o względy facetów, u kosmetyczki przeważnie obgadują inne kobiety. Na babskim winie, też obgadują inne kobiety i facetów i upijają się do nieprzytomności. No, przynajmniej ja mam takie doświadczenia. Dlatego pomyślałam sobie, że może by tak wspólnie coś porobić.  Zamiast samych tylko tańców, śpiewów w nieznanych nam językach i przytulania się  zrobić wspólnie coś pożytecznego. Nie potępiam takich spotkań i warsztatów. Obserwuję u kobiet rosnącą potrzebę nawiązywania relacji z innymi kobietami, ale chcę zaproponować jakąś alternatywę. Może razem nazbierajmy ziół i ususzmy, albo zasadźmy kilka drzew, czy zróbmy powidła śliwkowe? Ja mogę uczyć robienia na szydełku, na drutach, decoupage’u i haftu. Pomyślcie, co wy potraficie i czym możecie się podzielić z innymi kobietami. Możemy spędzić kilka godzin robiąc coś pożytecznego, śpiewając i rozmawiając o wszystkim i o niczym, a kiedy już na dobre nam się rozwiążą języki, pogadamy o swoich marzeniach, ambicjach i tęsknotach, Dodamy sobie nawzajem odwagi do ich realizowania.