Pole minowe

 

Zastanawiam się czasem, dlaczego tak wiele osób bawi się w berka, chowanego i zgaduj zgadula z bliską sobie osobą zamiast zapytać:  „Jak się teraz czujesz? Co czujesz? Czego pragniesz?” Zastanawiam się, ponieważ widzę, jak wiele nieporozumień wynika z faktu, że ludzie próbują odczytać emocje innych osób z ich miny, zachowania w danej chwili, a czasem po prostu z gwiazd. Tak często zgadujemy, co bliska nam osoba odczuwa zamiast ją po prostu o to zapytać. Czasem wciskamy jej, że skoro zachowuje się w określony sposób, to na pewno czuje to, co nam się wydaje, że czuje. Albo, jeszcze lepiej, mówimy im jak powinni się czuć.

Są osoby, od których na torturach nie dowiesz się, co je trapi. Dlatego zgadujesz, podpowiadasz, aż z końcu mówisz im, co mają czuć.

Są tacy, co paplają o swoich emocjach bez przerwy, maskując to, co naprawdę mają w sercu i na wątrobie.

Niektórzy mają taką trudność werbalizowania tego, co w sercu, że albo nie mówią nic, albo dla zmylenia przeciwnika opowiadają jakieś pierdoły o zmęczeniu albo że się zamyśliły, że są zajęte pracą, albo jeszcze, że wszystko jest w najlepszym porządku i nam się tylko wydaje. To obiekt  wojskowy funkcjonujący jak pole minowe. Niby wszystko cacy, a jak postawisz nogę nie tam, gdzie trzeba, bum, i wyleciałeś w powietrze.

Są też osoby, które tak intensywnie odsuwają od siebie wszelkie uczucia w obawie, że te niewygodne gwałtownie wysypią się i wtedy wszyscy odkryją, że nie są jedyną doskonale szczęśliwą jednostką ludzką na tym świecie.  A nie daj Stwórco, okaże się, że mieszka w nich złość i co wtedy. Kryształowe lustro pęknie i ukarze się ogrzyca z piekła rodem.

Jeśli długo nie uzyskujesz odpowiedzi, to w końcu przestajesz pytać. Myślisz, że tak jest lepiej lub łatwiej. Jeśli nie pytasz, bo masz to w d… i to już nie moja działka tylko proktologa, ale jeśli tylko się boisz, to proponuję zastanowić się nie nad pytaniami, tylko odpowiedziami.

Jakie odpowiedzi wzbudzają największy strach? Niewygodne, czyli takie, z którymi nie potrafimy sobie poradzić.

„Czuję strach, bezradność, smutek, nienawiść, frustrację”. Co tu zrobić z takim kwiatkiem? Otóż nic. To nie twoje uczucia. To osoba, z którą rozmawiasz ma sobie z nimi poradzić. Ty masz tylko wysłuchać i okazać zrozumienie. Czasem tylko to i wypowiedzenie na głos co mu w sercu siedzi sprawia, że ma się już znacznie lepiej. Czasem wystarczy, że wie, że ktoś się nią lub nim interesuje i jak tylko będzie gotów do rozmowy, szybko znajdzie się dwoje uszu do słuchania. Tylko tyle i aż tyle, ale zawsze to lepsze niż bawić się w berka, chowanego, zgaduj zgadula i chodzić po polu minowym.